PRZEKŁADANIEC BURZOWY

fot. Pierwsza warstwa burzowa

W pewien przepiękny poranek pochłaniając na śniadanie dżogurt turecki, natrafiliśmy razem z W. na niemiecki przepis kulinarny umieszczony z tyłu etykiety owego dżogurtu. A brzmiał on w skrócie mniej więcej tak: „trochę makaronu, trochę mięsa wołowego (może być inne), trochę specjalnego dżogurtu, pomidora, wszystko pomieszać, ugotować i zjeść”. Cóż za oryginalny kozacki przepis na mięso wołowe (może być inne)!

W. porażony kreatywnością owego przepisu zaproponował swój własny, równie wyjątkowy przepis na herbatę. A oto i on- uwaga! Należy wziąć saszetkę herbaty Ahmed, zalać ją wrzątkiem, zamieszać i wypić. Można ją również serwować swojej kobiecie ze słodkim uśmiechem (z doświadczenia wiem, że z braku słodkiego uśmiechu, dobrze sprawdza się zwykłe ciastko). Postanowiłam spróbować owych specjałów kulinarnych i już chwilę później piliśmy taką specjalną herbatę według przepisu W. – Pycha! W rewanżu, tym razem ja wymyśliłam dla nas specjalny deser- przekładaniec burzowy.

Składniki:

kropelki rumu

garstka cukru trzcinowego

trochę coli

plastry cytryny (może być lemonki)

listki melisy

ciepły koc

dwie poduszki (duże, lekko twarde)

kostki lodu

kilka świeczek

 

Przepis:

Pierwsza warstwa burzowa

Świeżą melisę zerwać wczesnym wieczorem i delikatnie opłukać. Na dnie szkła ułożyć piramidę lodu, otoczyć wianuszkiem kryształów z cukru, delikatnie pokropić rumem, całość zalać spienioną colą. Dekorować plasterkiem cytryny i melisą.

Druga warstwa burzowa

Zapalić świeczki. Poduszki ułożyć obok siebie i nakryć kocem. Zamknąć drzwi i okna. Ułożyć się wygodnie i nagrzewać do temperatury wysokiej. Kiedy pojawią się pierwsze objawy burzy, przynieść pierwszą warstwę, ułożyć ją blisko siebie i podlać rumem (ostrożnie, aby się nie zważyła). Po dwóch godzinach burzy obie warstwy powinny zacząć same kleić się do siebie (ciasto powinno troszeczkę urosnąć). Zapiekać tak długo aż z powrotem nie włączą prądu. Rano przekładaniec burzowy jest gotowy do spożycia…

Pycha!

 

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Sierpień 9, 2010.

Komentarze 3 to “PRZEKŁADANIEC BURZOWY”

  1. Ania nie napisała nic o tym, jak ważne jest to, z kim się spędza czas burzowy. A przepis daje radość twórcy wtedy, gdy jego wytwór jest przeznaczony dla kogoś wyjątkowego 🙂
    Pozdrowienia dla GTS-a 😛

  2. no wiesz… to oczywiste- jeśli spędzasz czas burzowy nie z tą osobą, z którą naprawdę tego chcesz, to wychodzi zakalec (to jak dodać zgniłe jajo do ciasta).
    Moje ciacho jest dla mnie kimś naprawdę wyjątkowym, dlatego przekładaniec był… pycha! 😉

    a GTS pozdrowi się sam, już za chwilę

  3. widzę, że od wczoraj GTS zmienił swój pseudonim artystyczny … welcome!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: