PO SORBET DO GŁOWY

Piątek rano: temperatura z klimatyzacji przyjemne 20 stopni. Chce mi się spać… Za oknem odbity w szybie kubek z kawą. Wielki błękit- spłowiałe zmęczone niebo od kilku dni nie nadąża odszarzać panoramy Warszawy… miejska mgła zwana smogiem, lekko niewyraźny, ledwo znośny, zakurzony Mokotów i wściekle zielone Filtry aż po Ochotę… powieki mi opadają… Na samym dnie, daleko w dole jak w martwym oceanie szare domy…  odparzony asfalt, na nich szare główki jak mrówki, to ludzie… samochody po cichu, jeden za drugim, w przeciwne strony, jęczy rozpędzony tramwaj do samych świateł… zostawia za sobą wypaloną  smugę trawy…

I nagle zjawia się on, rozpostarty od ziemi do nieba. Słodki, orzeźwiający, różowy Sorbet malinowy!

***

„Biegnę w Mazowsze na swoje manowce”

godzina 17.00 na zewnątrz tysiąc stopni … powietrze paruje, przyklejam do siebie wszystko co lata i co opada… ziemia pod asfaltem się gotuje…

„Wielki sorbet malinowy, wszedł mi dziś do głowy”

Pochłaniamy  z W. sorbet, mamy malinowe języki i prawie nam zamarzły. Jest piątkowo popołudniowo- bardzo malinowo.

– Zastanawia mnie „ta tradycyjna receptura dziadka Grycana”…

– Guma guar i guma ksantanowa…?

– Tak, doprawdy oryginalna receptura!…

– Może to jakiś młody dziadek …

-Może, a jaki z niego tradycjonalista…

-…

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Czerwiec 11, 2010.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: