DRUGIE NIEBO

Nagle coś pękło, niebo zagrzmiało i zaczęło przeciekać. Zdjęłam żonkile z parapetu, otworzyłam okno i się zagapiłam… Śmigus Dyngus (…)

Kapie już dobry kwadrans, coraz częściej i gęściej, jedna kropla za drugą, gęsiego- tworzą się łańcuszki, długie korale, ciągną z nieba całe zastępy wody … Pod magnolią powstaje drugie niebo- stalowe, drżące, nastroszone czubkami zeszłorocznej trawy. Na środku nieba stoi stół i dwa krzesła, na których jeszcze przed godziną jedliśmy z W. ogórkową z koprem. Drugie niebo jest coraz większe, rozlewa się aż pod pniak. Na pniaku stoi ptak. Kolorowy,  zdziwiony przegląda się w moim niebie.

Znów grzmi. Nasuwam na ramiona sweter W. bo zimno. Lubię go. W. też lubię. Lubię opierać policzek na jego rękawie i odurzać się plątaniną naszych perfum. Czasami się zdarzy, ni stąd ni z owąd, że jakaś nuta wpadnie mi do głowy niczym piorun i zrobi zwarcie na stykach wspomnień, przyprawiając mnie tym samym o bardzo przyjemny  zawrót głowy…

Ptak depcze moje drżące niebo. Niecierpliwe wodospady leją się z nieba w świeżo wkopane bukszpany. Przytulam się do swetra i gapię się w drugie niebo z dwoma krzesłami i stołem… Z tym swetrem to jest zabawna historia. Kiedy W. przywiózł go do mnie był zimny i nie pachniał niczym. Oglądałam go z każdej strony- wywinęłam na lewą stronę, zajrzałam do kieszeni, rozsunęłam suwaki, przeczytałam metkę kilka razy, ale nie poznałam. Potem odruchowo przysunęłam go do twarzy i nagle w brzuchu poczułam rosnącą gorąca kulę. Gdzieś pomiędzy rękawem i suwakiem, ledwo wyczuwalnie mignęło mi przed oczami kilka zwariowanych spacerów i przydługich pożegnań, radosnych powitań. Włożyłam sweter do pralki… Wieczorem czyściutkiego i pachnącego ułożyliśmy w szafie. Obok jak pacjenci w szpitalu polowym na swoja kolej czekały porozkładane ciepłe swetry, koszule i koszulki, zawiniątka z bawełny. Przez kolejne dni wszystkie rękawy, nogawki, przody i tyły porozkładane, porozwieszane gubiły swój zapach jak zwierzęta gubią sierść na wiosnę…

Przestało padać i moje drugie niebo już nie drży. Odbija spokojnie moje pierwsze niebo- u góry…

P.S. Mój Drogi W. zamiast kwiatów poproszę na urodziny taki pachnący sweter z prądem! 😉

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Kwiecień 5, 2010.

Komentarze 3 to “DRUGIE NIEBO”

  1. Zapach jest w nas i wokół, jak prąd krąży w naszych arteriach, aby kula ognia mogła się żarzyć czystym i jasnym płomieniem.
    A niebo nad nami będzie czyste i błękitne aż zapach wiosny w naszych nogawkach,rękawach, kieszeniach stanie się wszechobecny i stanie się latem. A latem…

  2. … ciiii to przecież ma być niespodzianka 😉

  3. Najlepszego Aniu, najlepszego! Tak się cieszę, że jesteś szczęśliwa. Pozdrawiam serdecznie. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: