ANTONI

Trzy i pół tygodnia z Antonim. Albo inaczej- jego trzy i pół tygodnia ze mną.

Zgodziłam się. On nie miał nic do gadania. Owszem, znaliśmy się już wcześniej, jednak od pierwszego wejrzenia wiadomo było, że nic z tego nie będzie. Nie można też powiedzieć, że byliśmy sobie obojętni, biorąc pod uwagę ilość konfrontacji, jakie mamy za sobą. W zeszłym roku przez krótki czas nawet mieszkaliśmy razem. Lubiłam Antoniego (a szczególnie, gdy obchodził mnie szerokim łukiem). Nie, nie kłóciliśmy się non stop, jednak każde z nas miało swoje przyzwyczajenia. Ja na przykład zdecydowanie nie lubiłam i nadal nie lubię jak mi się grzebie w torebce, bierze bez pytania moje mp3, ani z pasją poluje na moje nogi i ostentacyjnie drapie w cokolwiek. Sytuację pogarszał fakt, iż mieliśmy z Antonim, i jak się okazało nadal mamy, te same wady- oboje jesteśmy bardzo uparci.

Ale jak to mówią, kto się lubi, ten się czubi. Zeszłoroczna próba sił zakończyła się remisem. Dwa napady na moje nogi i jedno włamanie do mojej torebki zakończyło się natychmiastową eksmisją z pokoju i aresztem w łazience. W tym roku Antoni rozstał się ze swoją Anią na trzy tygodnie i na ten czas potrzebował niańki. Zgodziłam się. Przez pierwsze dni obchodziliśmy siebie szerokim łukiem, a na wspólne ścieżki i skrzyżowania staraliśmy się nie wstępować równocześnie. Jakoś, ale dało się wytrzymać. Jednak noce od początku były koszmarem. Antoni ciągle chodził i się awanturował, walił w drzwi i we wszystko, co w zasięgu wydawało jakiekolwiek dźwięki. Tym razem areszt łazienkowy okazał się nieskuteczny- Antoni zerwał się stamtąd już po pięciu minutach i dał nogę drąc się jeszcze głośniej.

Pierwszy dzień, pierwsza konfrontacja zakończyła się moją klęską.

Antoni

Kolejny dzień również. Nie rozumiałam. Nigdy nie miałam kota. Body kiedyś miał kota. Nawet dwa. Były wielkie jak psy i bardzo mądre. Wylegiwały się na parapecie albo napadały na siebie. I pomagaliśmy kotom kiedyś i też żaden z nich się nie awanturował ani nie stosował przemocy fizycznej. Ba! Nigdy w życiu jeszcze nie spotkałam kota, który polowałby na ludzi! Po kilku dniach wyglądałam źle. Czułam się jeszcze gorzej, ale się nie poddałam.

Po tygodniu wrócił W. i straciłam Antoniego z oczu, który zresztą z przyjemnością pozwolił o sobie zapomnieć. To się chyba nazywa „Taktyka”. W. również przyglądał mu się z zainteresowaniem i w skupieniu, wysłuchując moich skarg. Mijały dni. W domu zapanowała dziwna cisza. Znów nie zrozumiałam aż któregoś popołudnia zastałam obu panów siedzących po cichu pod stołem. Jeden drugiemu dawał jakieś znaki na migi- patrzyli na siebie, kręcili głowami i sobie machali. Nie wiem, o co chodziło, ale W. miał kota i myślę, że pewnie wiedział, co robi- męskie sprawy- nie wnikam. Zastanawiam się tylko, jaki ma w pływ kastracja na upodobania kotów, gdyż od tamtej pory Antoni nie odstępował go na krok. A gdy W. zbliżał się do mnie na odległość mniejszą niż pół metra, Antoni pakował się pomiędzy nas i wycierał po kolei najpierw o niego, a potem o mnie miaucząc jak dziecko. To też jest na pewno jakiś męski rytuał. Wiem, bo W. też o mnie wyciera i coś miauczy do ucha ilekroć jakiś inny osobnik płci męskiej chce się do mnie zbliżyć.

Potem W. znów wyjechał. W nocy Antoni nadal się awanturował. Zaczęłam współczuć Ani i powoli za nią tęsknić. Ania tęskniła za Antonim. Moje życie ograniczyło się do ochrony siebie, picia pięciu kaw, żeby nie usnąć i melisy, aby nie zwariować oraz wybierania wynalazków z kuwety. (Do dziś zastanawia mnie, w jaki tajemniczy sposób Antoni absorbował tyle wilgoci z powietrza, przerabiał ją w sobie i oddawał w postaci ciężkich, szarych placków żwirku, skoro powietrze, jak to w bloku, było bardzo suche. Wody nie pijał).

Aż nie wytrzymałam (ja wiedziałam, że tak będzie).

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Styczeń 24, 2010.

Komentarzy 6 to “ANTONI”

  1. Filozofia psa: karmi mnie, opiekuje się mną, daje mi dach nad głową – musi być bogiem.

    Filozofia kota: karmi mnie, opiekuje się mną, daje mi dach nad głową – muszę być bogiem!

    Nie liczyłabym na zbytnią łaskawość… 😉

  2. czy wiesz dlaczego Bóg stworzył RUDYCH?
    ………………. żeby na nich uważać
    tak właśnie się żyje z Antonim………co tęskni

    • „Nic wiecznego na świecie, radość się z troską plecie”. Gdy Bóg stworzy świat po raz drugi, może to Rudy będzie musiał uważać? Może tak, może nie – kto wie, kto wie…?

      🙂

  3. Wystarczy, że ze mną zostanie 😉 Aniu, kiedy zostajemy z Antonim znów sami? …

  4. tak sobie myślę że Go ci przyślę….. skoro tęsknisz,
    nie wychowasz POTWORA 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: