WRZEŚNIOWE 220 V

Lisa Gerrard w Warszawie 17 września 2009

„(…) Coraz częściej się zastanawiam nad tym, czy kiedy mnie nie ma w domu, to te kable leżą tak pod łóżkiem i same się plączą? Co dzień zastaję je nieprzyzwoicie skręcone wokół podłużnej listwy z dziurkami, z których przyjemny dreszcz 220 V pieści ich ogumione ciała. Te czarne, co rano przepowiadają pogodę- niepogodę oraz kablują straszne rzeczy z kraju i ze świata, obejmują czule te smukłe niczym białogłowy w papierowych kapeluszach z Ikei.  Przez sam środek napięty jak struna sterczy kabel muzyczny (lubię go najbardziej). Jest jeszcze kilka, z których jedne karmią laptopa, a drugie mają tele- wizje oraz trzecie i kolejne, które zostały tu przez zasiedzenie. Zdarza się, że czasem moje okrutne palce próbują przerwać te pieszczoty. Drżą kapelusze, napięcie spada do zera, tumany kurzu kręcą się w nosie bezlitośnie. Szarpię i ciągnę- łagodnie i siłą, ale nie chcą rozluźnić uścisku. Zgorszona kładę się na łóżko, spuszczam nogi i nawijam sobie 220 V na małe palce u nóg (…).”

***

Od kilku dni, jak dawniej (w którejśtam klasie liceum) nawijam Dead Can Dance oraz Lisę Gerrard (reszta w kółko nawija się sama- niestety). 17 września podczas występów Lisy na Placu Zamkowym w Warszawie pozwolę nawinąć się cała.

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Wrzesień 6, 2009.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: