OSTATNI TYDZIEŃ…

sierpnia, września, października…

Jesień 2007.

Choć na grudniowe podsumowania jeszcze nie czas i to zdecydowanie nie jesień mojego życia, zaczęłam zauważać, że się roztkliwiam i odczuwam perwersyjną przyjemność oglądania piękna przyrody i uwieczniania jej na dysku twardym.

Spacery częstsze i zawsze gdzie indziej. Piszcząc ze szczęścia bawię się maszynką do robienia fotek.

Kwiatki i motylki na działeczce z iglaczkami, drzewka z listkami, parka z ciuchcią,

słonko z jeziorkiem, klimatyczny pomościk, 

cmentarz żydowski,

a wszystko ubrane w kolorki Picassa.

Stężenie cukru w cukrze niebezpiecznie wzrasta zbliżając się do punktu bez wyjścia.

Ale jestem dzielna!

Nie rzygam.

Jeszcze…

Idzie zima. Podobno bardzo sroga. Będę poważna.

Ale nie obiecuję 😉

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Listopad 9, 2007.

Komentarze 4 to “OSTATNI TYDZIEŃ…”

  1. no ładne ładne :). Potwierdzam, abonament przedłużony :), ale spoczywaj na laurach, bo zrobie podwyżkę! 😀

  2. Hahaha, oczywiście miało być NIEspoczywaj 🙂

  3. Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj 😉

    ślicznie, Aniu! kwiatki na górze takie słodkie… 🙂

  4. no właśnie…hmmm i dlatego następny wpis będzie „dla równowagi” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: