morze morze…

erferferferfer1.jpg

Kocham morze. Jest jednym z niewielu miejsc, które mnie koją, ciszą, wprawiają w dosłowny i głuchoniemy zachwyt. I wcale nie jest ważne czy jest szare, lazurowe, z pianą czy bez. Wyśmienicie jak huczy, się burzy, jak wali w brzeg i pluje pianą jak wielką śliną, jak mokro pachnie, jak nie wyrzuca z siebie butelek po piwie i opakowań po lodach. Morze może być też spokojnie, rozlane po horyzont jak gorąca zupa, lekko kołysząca się w przód i w tył. Może parzyć stopy niekoniecznie żółty piasek.

Koniecznie jednak morze musi być opustoszałe. Bez psów, ich właścicieli, rodziców i ich beztroskich… pociech. Jest to dogmat, warunek konieczny do spełnienia, żeby morze zaczęło czarować. Ważne by znaleźć ową bezludność chociażby tylko na niewielkim obszarze, w polu mojego widzenia, a że jest ono mocno na tzw. minusie, więc za każdym razem jadąc nad morze, jestem pełna nadziei, że znajdę takie puste, krótkowzroczne szczęście.

Czarodziejskość morza polega nie tylko na magii wspomnień z lat, kiedy plastykową łopatką szukało się go na środku plaży, radośnie sypiąc piachem naokoło. Pokazywało rozkosznie swój mały, biały, tyłek bez większego larum, skakało przez fale, jadło pachnące rybki prosto z sieci rozwieszonych niczym firanki na plaży i strzelało pestkami z mirabelek. To nie tylko wspomnienia jak biegło się przez pół plaży z wodą, w złożonych w łódeczkę rączkach, by zrobić mamie kawał i wylać cała zawartość prosto na jej rozgrzany brzuch, a potem piszczeć z radości, widząc jak się zrywa wznosząc tumany piachu wokół siebie.

Z wiekiem morze dojrzało, spoważniało. Z czasem powitania stały się bardziej wyczekane, stęsknione, zmęczone, poważne i skupione. Teraz kiedy je spotykam, pozwalam się morzu rozbierać z myśli i wspomnień, miarowo wypłukiwać bałagan i z impetem wyrzucać go z siebie, uspokoić, wygrzać, napełnić słońcem. Za każdym razem przed powrotem, pijana ze szczęścia dziękuję mu radośnie kłaniając się głęboko w pas, a ono rzuca we mnie spienioną falą. Ostatniego dnia pełnego radosnych pląsów i tęsknych pożegnań, szczęśliwa, uśmiechnięta i spokojna wracam.
Morze oddaje mnie światu jak nową.

mmm1.jpg

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Czerwiec 19, 2007.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: