bluszcz…

552.jpg

Poznałam ją jako kobietę wielką i dumną, spokojną, jakby się nigdy nie bała. Nie pamiętałam ile miała lat. Zawsze była ode mnie starsza. Dojrzała. Jej skóra przypominała rumiane jabłko, które za długo leżało na słońcu. Delikatnie zmarszczone, ciepłe, miękkie. Pamiętam jej kasztanowe włosy spokojnie snujące się po wąskich ramionach, jakby nie nadążały za ruchami swojej drobnej głowy. Zasłaniały skupione oczy, czasem zagryzane w pół wargi, które bielały szybko, kiedy zapomniała rozluźnić uścisk.
Obok jej pachnących dłoni naciskałam rosnące w misie wielkie ciasto. Jasne, surowe, spuchnięte, z wydłubanymi z wierzchu rodzynkami. Łapała moją dłoń, ja zaciskałam mocno oczy a zapach jej włosów pojawiał się i znikał na mojej twarzy raz z prawej, raz z lewej strony. Wtedy wielkie ciasto pęczniało w moim brzuchu, rodzynki stawały się słodsze i zapalało się światło gorące jak słońce.

Potem nauczyła mnie jak zaplatać swoje obie dłonie wokół palców tak, żeby się mocno trzymały, żeby grzały, wskazywały, precyzyjnie, ale nigdy palcem. By czytały i pisały, żeby nigdy się nie zaciskały. Czarowała, ruszała kącikami ust, pokazywała palcem niebo, obserwowała cierpliwie. Widziałam. Uczyła bawić się słowami, jak kredkami malować niebo miękkie jak „ni” , takie przecież niebieskie, a czasem jednak czerwone jak słońce, i chociażby czarne jak noc z kropkami.
Pokazała jak krzyczeć i milczeć oczami, jak je mrużyć, żeby za bardzo nie ścisnąć i jak trudno jest patrzeć w słońce. Potem czytała z uwagą to, czego nie umiałam zrozumieć. Zawsze wtedy czułam zapach jej włosów i ciasto z rodzynkami w brzuchu, a słońce paliło się jak ciepłe światło. Jej usta lekko drżały, otwierały się i wymawiały jeden wyraz…długo kojarzył się mi tylko ze mną. Potrafiła nim zapalać i gasić światło jak zaczarowana pałeczką.
Nie mówiła wiele. Słuchała. Baczne czarne oczy nie patrzyły, a widziały, przyglądały się, czasem strzelały uśmiechem, czasem zamarzały. Zamknięta w sobie, podglądana, podziwiana, milcząca. Jedynie czasem, w szparach między włosami, kiedy była tak bardzo zajęta, kiedy nie widział jej nikt, podglądałam milczący smutek. Zdarzało się jej porysować nim świat jak ostrym ołówkiem, słowem jednym i sztywnym złamać słońce na pół, drugim jak miękkim włochatym pędzelkiem namalować ciepłe światło tak, żeby już nie bolało.

Czasem z jej ust padał ciężki ton. Rósł i tężał, grubym cieniem kładł się pod jej zmęczonymi oczami. Wtedy nabrzmiałe znaczeniem słowo, ciężkie jak kamień, kładła spokojnie przed sobą. Nie walczyła. Odwracała mokre oczy, a kasztanowe włosy posłusznie zasłaniały jej twarz. Zamykała dłonie. Gasiła światło.

Kamień rósł, choć nigdy nie dotykała go więcej. Kamień szary i zimny i ciężki.
Po latach, kiedy ją spotkałam, spojrzałyśmy na siebie w milczeniu. Włosy snuły się po ramionach, zasłaniały i odsłaniały skupione oczy.  Spokojnie patrzyły, widziały, milczały.  Podeszła, zatrzymała mój wzrok, uspokoiła myśli ręką.
Pokornie schyliłam głowę.
Szepnęła, a szept rozległ się wrzaskiem…
Przygładziła go pewnym ruchem, uśmiechem odgoniła strach.
Poprawiła wierzchem dłoni splątane włosy, pozwoliła się turlać. Trzymając pewnie w objęciach, zakręciła mną, a zapach jej włosów zacisnął mi oczy na chwilę, w brzuchu przez chwilę słodkie światło zapaliło się i zgasło. Potem ściągnęła ramiona mocno do tyłu, aż zabolało. Podniosła brodę wysoko do góry i spojrzała w oczy ostro i głęboko. Zmusiła by spojrzeć prosto. Palcem poprawiła kąciki ust, w dłonie wcisnęła ołówek i narysowała nim kilka słów. Coś pękło….

Potem popchnęła mocno do przodu i nie pozwoliła się odwrócić.
Nigdy nie powiedziała więcej słowa. Usiadła na swoim kamieniu tyłem i tam została.

Teraz, kiedy dotykam go palcami jest ciepły od słońca, bluszcz kiwa się bezładnie na wietrze. Mrużę oczy wpatrując się w jego zieleń. Włosy powoli snują mi się przed oczami. Unoszę kąciki ust i zapalam światło. Pochylam się cicho, niemal szeptem…
„Przyniosłam Ci kwiatki…Mamo”

Reklamy

~ - autor: Ania w dniu Czerwiec 19, 2007.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: