W MUSZELKACH TWOICH DŁONI

•Luty 26, 2015 • Dodaj komentarz

IMG_20150213_153815

Mały W.

W muszelkach Twoich dłoni
Ocean śpi spieniony
Więc przystaw je do ucha
I słuchaj, słuchaj

A gdy otworzysz dłonie
Na każdej białej stronie
Zobaczysz mapę życia
Więc czytaj, czytaj

A dłonie tak bezbronne
Unosi życia prąd
Jak białe brzuchy ryb
Gdy gna je wodna toń

Ławice białych śladów
Ktoś bł i walczył z nurtem
A teraz gna w niepamięć
Wciągany w wiry kutrem

Więc mocno ściskaj pięści
Jak gdybyś chciał na krótko
Zatrzymać małe serce
Co jest jak chwiejna łódka.

Jacek Cygan

Reklamy

ZUPA NA OKO – WARIACJA POMIDOROWA

•Luty 20, 2012 • Dodaj komentarz

W sobotę W. zrobił czarodziejską zupę na oko. Aby czar zaczął działać każdą jej kroplę trzeba było zatrzymać w ustach na dłużej, pozwolić jej się rozpuścić na języku, smakować tak długo aż sama wślizgnie się do żołądka, powodując ciepły błogostan gdzieś w okolicy mostka. Mnie ta zupa na oko porwała smakiem- była nieprzyzwoicie pyszna! Spisałam więc przepis zanim W. go zapomni. W związku z tym, że on uparcie gotuje wszystko na oko, podane proporcje są przybliżone.

Potrzebne są: mięso, przyprawy, włoszczyzna, koncentrat pomidorowy, ryż i mleko.

Do 5 litrowego wrzątku wrzucić: 3 kawałki podudzia kurczaka, 1 marchew, pół dużego selera, 1 pietruszkę, pół pęczka łodyg pietruszki- gotować z godzinę.

Potem odlać nie więcej niż 2 litry powstałego wywaru, dodać szczyptę: soli, gałki muszkatołowej, czosnku, curry, bazylii, oregano i lubczyku. Na koniec 1/3 czuszki papryki, przecier pomidorowy i torebkę ryżu. Gotować aż ryż się rozleci, dodać pół szklanki mleka i pół łyżki koperku. Na koniec „doprawić do smaku” … radzi W. 🙂

Gorąco polecam smakoszom pikantnej kuchni. Zdjęcia nie zdążyłam zrobić, wstawię potem. Wygląda jak zwykła pomidorowa z ryżem, jednak to niezapomniana wariacja W. na temat pomidorowej. Chapeau bas mój drogi W.!

RÓŻA OD W.

•Styczeń 26, 2012 • Dodaj komentarz

Pąsowa róża od W. po dwóch tygodniach zmęczona spuściła głowę i uschła. Bokiem wyszło jej maleństwo. Żyło kilka dni…

NOWA RZECZYWISTOŚĆ

•Styczeń 26, 2012 • Dodaj komentarz

Książka dla dzieci o tym jak miś spędza czas wolny- oczywiście przed telewizorem. Mama w berecie, tata w kapeluszu tradycyjnie ze szklaneczką w ręku (ale to coś białego, chyba nie mleko, no bo kto widział tatę z mlekiem przed telewizorem, zwłaszcza misia). Nie wnikam, tak samo jak w to, co na innej kartce miś jadł fioletowego na śniadanie i czym różowym popijał (widać prowadzi zdrowy tryb życia). Przez ten beret i tę szklankę z początku myślałam, że miś jest Polakiem, ale nie- po lekcjach gra z zającem w baseball. A może to taka futurystyczna książka, tylko jeśli tak, to czemu telewizor ma sto lat…


KATHARSIS

•Listopad 3, 2011 • 4 Komentarze


Grób x. Wacka, bohatera wielu wspomnień mojego taty. Żył 100 lat.

Za każdym razem, gdy odwiedzam cmentarz w Wawrze, przypominają mi się listopadowe spacery z tatą. On tłumaczył mi, że palące światełko oznacza, że ktoś o zmarłym pamięta, a ja myślałam, że jak zgaśnie, to się zapomina. A że w tamtych czasach lampki szybko gasły, to biegałam po cmentarzu i zapałam je na nowo, a na groby, które były puste, dostawiałam lampki z innych grobów (żeby nikt tego dnia nie był samotny). Na tym cmentarzu ćwiczyłam się też w czytaniu (do dziś głoska „Ż” kojarzy mi się z „Żył lat…”).  Tu też wyrosło we mnie dziecięce przekonanie, że ludzie żyją do sześćdziesiątki, a potem to już tylko siedzą w oknie i czekają na śmierć. Tu tata opowiadał mi historie o ludziach, których odwiedziliśmy na grobach. Wśród tych dziecięcych opowieści pojawiał się często ksiądz Wacek, co targał mojego tatę za uszy. Dziś lampki nie gasną, przybyło grobów i wspomnień, teraz ja opowiadam Maćkowi o tych, którym zapalamy świeczki, ksiądz Wacek żył 100 lat, umarł 4 lata temu.

– Maciek, pomódlmy się, żeby mu było dobrze u Pana Boga w niebie z aniołkami.

– Halo! – krzyknął Maciek głośno.

– Halo! Halo! Jest tam kto?!-  Ze złożonymi rączkami i zadartą głową wpatrywał się skupiony w ciemne niebo. Potem spojrzał na mnie poważnie i powiedział:

– Przecież tam nikogo nie ma, Ania…

***

Jest też inny cmentarz. Cmentarz wspomnień. Cmentarz, gdzie co roku w samo południe odbywa się uroczysta manifestacja wykluczenia. Manifestanci gromadzą się, przynoszą kwiaty, zapalają lampki i modlą się. Manifestują w miejscu, gdzie pochowana jest Mama pewnego Chłopca. Nie znali jej, więc ją sobie wymyślili. Zabawili się w Boga, stworzyli na własne podobieństwo i głoszą, że była taka jak oni, że gdyby żyła, też by manifestowała i tak jak oni wykluczyłaby swoje własne dziecko…

Potem dumni z siebie i dobrze spełnionego obowiązku wracają do swoich domów.

Na cmentarzu zostaje Mama, która czeka swoje Dziecko. Dziecko przychodzi wieczorem z kwiatami. Zapala świeczki, siada na ławce i tęskni…

Czasem opowiada mi o niej, lubię słuchać, czasem opowiadają o niej inni- jak bardzo mądrą i ciepłą Mamą była, dobrym człowiekiem, z charakterem, powtarzają, że nie lubiła manifestantów. Dziecko zdradziło mi wielką tajemnicę skrywaną przed nimi kilkanaście lat, wiem o co je prosiła i jak trudno było nim udało się ją spełnić w zeszłym roku. Mam cichą nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas, że słowa Mamy dotrą do wszystkich, że Prawda ich wyzwoli- ze złudzeń.

JESIEŃ

•Październik 17, 2011 • 2 Komentarze

KOTKU MÓJ…

•Wrzesień 22, 2011 • Dodaj komentarz

Fot. Łajza i jej Pani

Tak się znów wtulić w Twoją szyję i móc zasnąć… Kiedyś dawno, całe wieki temu, Twój zapach był jak kubeł mocnych perfum- mącił w głowie, mylił kroki, oplatał dłonie, usypiał moje ciało… Wiele razy spadałam głową w dół, długo nieprzytomna- nie bolało. Wstawałam i dreptałam po zimnej podłodze, cicho, na palcach w poszukiwaniu Twojej ciepłej szyi.

Dziś już wszystko nią pachnie, rozkładam się wygodnie i wciągam  w siebie Twój zapach… Oczami szukam Twojej szyi, zasypiam tuląc się na zimnej podłodze.

 
%d blogerów lubi to: