ZMIANA REPERTUARU- PRZERWA TECHNICZNA DO MAJA 2009 słowem wstępu na dowidzenia…
Zielone światła nie palą się wiecznie. Nie spieszę się, więc zeszłam z torów.
Wszystko zaczęło wyglądać inaczej…. A ja wtedy to niewszystko, grzecznie, za guziki, za nogawki, za rękawy wywlekłam na lewą stronę, rozłożyłam tyłem na przód, wykręciłam z prawa na lewo, postawiłam do góry nogami, powiesiłam na włosku…. Ja żem to zrobiła! JA! A niech wisi. Nie utonie.
Rozprułam poduszki, wypuściłam pierze. No i jak to piszą na tlenie SZOK! Jestem na nie uczulona… (Idioci! Przecież ani na chwilę o tym nie zapomniałam). Zerwałam metki i rozprułam szwy, powyrywałam guziki, wycięłam kieszenie… W jednej z nich znalazłam kompas. Taki mały… Taki mały i taki uparty. Hmm i to bardziej niż ja… (kolejny SZOK hehe).
Powiesiłam kompas nad łóżkiem. Wierzę, że grawitacja to potężna siła…
C.d.n. w maju 2009. Zapowiedź wyżej (zdjęcie wykonane w Galindii na Mazurach wrzesień 2008)
Tak więc… do maja


ueeeee.. Ty się po prostu migasz i zapadasz w sen zimowy
na obudzenie mogę Ci szepnąć na uszko: rozstałam się z firmą
toś mnie zażyła serio serio hmmm. A co do migania, nie prowokuj mnie