STACJA KOŃCOWA
Stacja końcowa. Wrzesień. Jestem teraz na tej stacji sama. Straszne zadupie, nic tu nie jeździ, nikt nie łazi, zwrotnice stoją puste. Na szczęście. Mój pociąg odjechał już dawno. Szybko wysiadłam, a on zniknął za horyzontem nim światło zmieniło się na czerwone. (Zawsze lubiłam jeździć pociągami, uwierzcie, że ten naprawdę był wyjątkowy!!! )
Dobrze. Nie to miałam powiedzieć. Chodzi o to, że dalej postanowiłam iść na piechotę. Gdzie? Bardzo daleko! A mówiąc wprost i bez ogródek, kiedy minę te zielone światła na horyzoncie, ten blog zostanie zawieszony, albo usunięty. I to na tyle. Nie mam nic więcej ciekawego do powiedzenia …
przynajmniej w kwestii tego bloga.
Zanim jednak tak się stanie, specjalne podziękowania dla wszystkich Was ważnych-obecnych przy powstawaniu i życiu tego bloga:
Olu- za pomysł i inspirację oraz, jak zauważyłam, nieustającą od wielu miesięcy wierną publiczność
Marcinie- za ogromne, naprawdę godne podziwu wsparcie i doping
Weronko- za trzymające mnie w dobrej formie “fiu-bździu”
Michale- za niepospolite poczucie humoru hehe
Kasiu- za uwagi mocno zaangażowane
oraz Tobie Konradzie za niespotykane wyczucie czasu i miejsca oraz za to zdjęcie
Ania


i pomyśleć, że dojechaliśmy do niej tak szybko…
Wcale nie szybko!
no dobra…napisze ciąg dalszy do tego zdjęcia. Tylko znajdę miejsce,gdzie mogę usiąść na chwilę, bo tu nie ma ławek
Dziękuje w imieniu Michała za piękne słowa… Dziękuje za ten blog, za chwile wzruszeń, śmiechu, łkania, radości, ubolewania, spazmów rozkoszy jaką wszyscy odczuwaliśmy czytając te chwytające za serce wpisy… Jednak każdy słoik ogórków kiedyś się kończy… ale zawsze można pójść po następny i to jest właśnie piękne… dziękuje zatem też Tesco za czynność 24h/dobę
“Oooo widzę, że Pan się ładnie przedstawił przed nami tutaj w tej chwili słuchaczom, przed tymi milionami słuchaczy….”
hehe
Jeśli naprawdę to ostatni wpis to hmm…. wielka szkoda.
Bardzo miło czytało się Twoje słowa. Podoba mi się Twój sposób patrzenia na świat.
serdecznie pozdrawiam
(były znajomy)
Bartek
Ale… który Bartek i dlaczego “były”?
porażka,oznaka słabości, to wręcz żenujące , że nie da się tego pociągnąć dalej. przykre jest to,że robi to osoba która jak mało kto miała coś ciekawego do powiedzenia. Zaczynam, żałować spędzonych tutaj chwil i nerwowego regularnego sprawdzania czy jest coś nowego. Takie postawienie sprawy traktuję jako brak szacunku dla czytelnika. Dzieci nie zabija się tylko dlatego, że wymagają odrobiny czasu i opieki.
Bez pozdrowień.
“były…”:) hmm bo nie widzieliśmy się parę ładnych lat
bo szkoda by było 
Cieszę się że to nie koniec
a zdradzisz, choć rąbek tajemnicy nad czym pracujesz?
Olu, zawsze Twoja subtelność robiła na mnie ogromne wrażenie. Zachęcam Cię bardzo serdecznie do przeczytania tego postu ponownie. Być może tym razem znajdziesz w nim informację, iż nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Pracuję nad czymś nowym, dużo większym, czaso- i energochłonnym. Jeśli skończę, na pewno się pochwalę
Bartek…. pewnie, że zdradzę! Może nawet już jutro
robiłam dziś w głowie małe porządki i obawiam się, że mam zaawansowaną sklerozę….Podpowiesz mi jakieś hasło- klucz odnośnie czasu sprzed tych “paru, ładnych lat”…? W przeciwnym razie zmuszona jestem czekać aż się porządnie zestarzeje i pamięć wsteczna mi się uruchomi.