Żeby cieszyć się przejażdżką rowerową najpierw trzeba kupić bicykl. Zanim się go kupi, naprawdę trzeba wiedzieć, czego się chce. A jeśli się tego nie wie…
Decathlon przy Reducie.
Zupełnie przy okazji tam trafiliśmy. Wchodzimy, patrzymy, ja mówię do Body’ego: „Brzydkie te rowery. Poza tym Filip i Przemek twierdzą, że w Decathlonie sprzedają rowery jednosezonowe”, „No to zobaczmy co dają w tym sezonie”. Szukamy Pana każdy na własną rękę. Nagle Pan pojawia się sam, mruczy „zaraz” i natychmiast znika. Potem znów się pojawia, mruczy „za chwilę” i znowu znika. I tak kilka razy. Jak już udało nam się go zatrzymać zaraz po tym jak sobie mruknął, ale zanim zniknął, popatrzył na mnie jak na Babę i powiedział wskazując palcem „Rowery są jakie widać, Pani sobie wybierze” i poszedł… Pani wzruszyła ramionami i też poszła. (Za każdy razem jak wspominam ten moment przypomina mi się Danuta Szaflarska w scenie u lekarza- „Pora umierać” 2007…)
Ski Team na Karolkowej.
Chociaż asortyment mają nienajwiększy, to chociaż można pojeździć sobie w kółko po sklepie. Młodzi Panowie, a raczej chłopcy sami się znajdują. Na początku zadają mi kilka rzeczowych pytań, a potem zaczynają opowiadać i nawet zdają się wiedzieć o czym. A ja nie. Pan owszem i widzi, że mi się coraz szerzej otwierają oczy, ale zadowolony z siebie z pasją mówi dalej. Tym razem postanowiłam nie dać zrobić z siebie Baby. „A co ja będę z tego miała?” pytam się i uśmiecham się przekornie. I tak doszliśmy do kompromisu. Ja Panu pozwoliłam wykazać się znajomością trudnych nazw i niezrozumiałych liczb, a on mi opowiedział jak to działa i po co, i jak długo. Pojeździłam sobie na Cubie- śliczny i Garrym Fisherze- okropny i poszłam. Chyba tylko wytrawni smakosze potrafią odróżnić subtelne różnice pomiędzy. Rower jak rower.
Giant na Gocławiu.
I w końcu pojechaliśmy już specjalnie po rower. Padał deszcz. Raz lało, raz padało. Para staruszków w pełnym uzbrojeniu: koszyk, światełka, lusterka, dzwonki i inne, właśnie wyjeżdżała ze sklepu jedynymi rowerami, które chciałam obejrzeć. Wyszliśmy, ale już wiedziałam co znaczy rower bardzo brzydki.
Metro Stokłosy, na Herbsta.
Na Ursynowie weszliśmy po schodkach wysoko na górę. Patrzę, rowery wiszą pod sufitem, ludzie tłoczą się po podłodze. A ja chciałam sobie pojeździć….
Garry Fisher na Zamiany.
Tu, jak w każdym rowerowym sklepie o tej porze, tez ciasno od rowerów i ludzi. Jak zwykle tylko jeden Pan odpowiada i opowiada. Czekamy dziesięć minut na swoją kolej, aż pani skonsultuje wybór roweru z małżonkiem, po czym nie wybrawszy nic wyjdzie ze sklepu. Pan podchodzi do nas i przez nos z zamkniętymi oczami zaczyna recytować beznamiętnie: „Sąąąą trzyyy rodzaaaje rooooweeerów…szooosooowyy, góóóóóóóórski i crossoooowyy…”Przepraszam pana- wyrwałam go ze snu- ja proszę pana chcę kupić rower i na nim jeździć po pracy z godzinkę, może dwie i podczas weekendów. Po lasach i ścieżkach, ale nie po szosie. I żeby mnie plecy nie bolały, o tu! (pokazałam mu palcem dokładnie gdzie, bo nie wiedziałam czy on zrozumie o co chodzi, skoro lekarzem nie jest). Mam wzrostu tysiąc pięćset stodziewięćset, wagi tyle samo.” Pan popatrzył na mnie zdziwiony i mówi „W takim razie wszystko jedno jaki rower Pani kupi”….I już wiedziałam, że to nie ten Pan wybierze rower tylko dla mnie… Body pokręcił głową, nie miał wyjścia i też wyszedł.
Scott na Anielewicza.
Tu widzałam najładniejsze modele dla Pań. Tym razem dodałam profesjonalnie informację o amortyzatorze na siodełko. Starszy Pan zmierzył mnie wzrokiem i powiedział „Ale te rowery kosztują od 5 tysięcy wzwyż.” Popatrzyłam mu prosto w oczy nie dając za wygraną i powiedziałam, że zależy mi aby mnie plecy nie bolały” „ A skąd ja mam wiedzieć czy Panią będą plecy bolały”…i znowu przypomniała mi się Danuta Szflarska…
Merida Ząbki.
Pan przemiły był, ale jak zwykle sam w sklepie. Składał rowery, naprawdę się uwijał, bo tłok był coraz większy. Przemiła Pani obok zachęcała wszystkich informując każdego z osobna, że ten przemiły Pan poskłada wszystkim przemiłym klientowm wszystko, czego tylko sobie przemili klienci zażyczą, ale po kolei”. Czekając, przeszliśmy się do konkurencji naprzeciwko i już nie wróciliśmy.
Author Ząbki.
Zastanawiam się co zadecydowało o decyzji…Pan się nie spieszył, nie przynudzał i nie komentował, pokazał ładny rower, wszystko wytłumaczył, ale bez przesady, wsiadłam, pojechałam, kupiłam i się uśmiechnęłam.
Oto moja Gila. Jest Wielbłądem ![]()
















































